Do napisania tego artykułu, zainspirował mnie tekst Tomka Ferenca pt. "Młotek Fotograficzny" opublikowany w miesięczniku Pozytyw nr 1/2002. Szczególne wrażenie zrobił na mnie przytoczony przez autora cytat Flussera, w którym nazywa on fotoamatora "dodatkiem do swojego aparatu" tzw.: "pstrykaczem", którego od fotografa różni to, że cokolwiek sfotografuje, będzie to przede wszystkim wykładnią funkcji jego aparatu. Nic nowego na tych zdjęciach nie zobaczymy. I co najgorsze, "pstrykacz" wierzy w to, że wie jak robić zdjęcia - wystarczy nacisnąć guzik. Prawdziwy fotograf natomiast podejmuje walkę ze swoim aparatem, szuka nowych sytuacji i pokazuje nam coś czego jeszcze nie widzieliśmy.
Ja przeglądając fotograficzne strony internetowe mam wrażenie, że 80% zamieszczających tam swoje zdjęcia to właśnie "pstrykacze". Naprawdę trudno trafić na zdjęcia oryginalne, różniące się od innych czymś szczególnym - czymś, co San Sontag w swoich esejach o fotografii nazywa "uderzeniem w dołek" (chociaż takie zdjęcia zdarzają się).
Na łamach serwisu fotograficznego "Fotograf" staram się swoimi artykułami zachęcić czytających do uwolnienia się z władzy narzędzia, jakim jest aparat. Ponieważ jak podkreślam, po raz kolejny, że zdjęć nie robi aparat tylko człowiek, który go obsługuje. Zdaję sobie również sprawę z tego, iż nie dam nikomu recepty na "dobre zdjęcie", jednak może uda mi się podsunąć pomysł, dzięki któremu takie zdjęcia powstaną.
W niniejszym artykule, jak wskazuje jego tytuł chciałbym zająć się ruchem w fotografii.
Pierwszym fotografem, któremu udało się sfotografować fazy ruchu był amerykanin Edward Mugbridge. W roku 1887 wykonał serie fotografii biegu konia, w których udowodnił, że istnieje moment kiedy koń nie dotyka ziemi żadnym kopytem. Do wykonania tych zdjęć zastosował skomplikowaną technologię, a mianowicie wzdłuż toru wyścigowego ustawił 24 kamery fotograficzne i do migawek każdej z nich zamocował linkę. Biegnący koń zrywając linki poszczególnych aparatów wyzwalał ich migawki.
Dziś fotografujący nie musi stosować aż tak wymyślnych sposobów. Ma on do dyspozycji aparat naszpikowany elektroniką, jak również materiały o różnych światłoczułościach.
Ruch w fotografii możemy praktycznie pokazać na trzy sposoby:
1) poprzez jego zamrożenie,
2) nieostrość dynamiczną ruchomego przedmiotu względem tła. Czyli przedmiot poruszający się jest nieostry w stosunku do tła,
3) poruszenie poprzez ruch aparatu fotograficznego. W tym przypadku obiekt poruszający się jest w miarę ostry, natomiast tło jest nieostre.
Jeśli chcemy pokazać ruch poprzez pierwszy z opisanych wyżej przypadków, należy zastosować krótkie czasy otwarcia migawki. Należy jednak pamiętać że nie we wszystkich przypadkach oglądający takie zdjęcia będą widzieli, że obiekt pokazany na nim jest w ruchu. Wyobraźmy sobie np. jadący pociąg. Gdy sfotografujemy go ustawiając w naszym aparacie czas 1/2000s na zdjęciu ostry otrzymamy zarówno pociąg jak i tło. W zasadzie oglądający takie zdjęcie nie będzie wiedział, czy pociąg ten jest w ruchu czy stoi np. z powodu awarii. Jeśli natomiast przy tym samym czasie uda nam się sfotografować bramkarza łapiącego piłkę wszyscy odczytają to jako jego ruch.
Stosując opisaną wyżej metodę należy oczywiście pamiętać o dostosowaniu otworu przysłony w aparacie. Jeżeli stosujemy krótkie czasy otwarcia migawki należy stosować jasne obiektywy (tj. takie, które mają duży otwór przysłony) i wysokoczułe filmy.
Sposób drugi uzyskujemy poprzez zostawianie długich czasów naświetlenia. Obiekt ruchomy staje się rozmyty. Długość czasów zależna jest od prędkości poruszającego się obiektu.
Jeżeli pociąg z pierwszego przykładu sfotografujemy stosując długi czas otwarcia migawki otrzymamy smugę na torach. Każdy kto patrzył będzie na takie zdjęcia, bez trudu domyśli się że sfotografowany pociąg jest w ruchu. Przy stosowaniu długich czasów najczęściej musimy uciekać się do stosowania statywu, oraz małych otworów przysłony. Jeżeli fotografujemy przy słonecznej pogodzie i zastosujmy najmniejszy otwór przysłony, a światłomierz nadal wskazuje prześwietlenie, możemy uciec się do zastosowania szarego filtru naturalnego. Działanie tego filtru nie powoduje, żadnej zmiany, poza tym iż przez obiektyw zostanie wpuszczone mniej światła. W tej metodzie należy stosować również niskoczułe filmy.
Podczas stosowania obydwu metod należy pamiętać o stosunku przysłony do czasu. Przypomnę w tym miejscu, że im mniejszy otwór przysłony tym głębia ostrości jest większa i odwrotnie.
Trzecia metoda jest moim zdaniem najtrudniejsza, a stosowanie jej wymaga pewnego doświadczenia. Polega ona na śledzeniu poruszającego się obiektu i przesunięcia aparatu w stronę, w którą on się porusza podczas zwalania migawki. Należy zastosować niewielkie czasy naświetlenia, żeby zdążyć rozmyć tło i jednocześnie w miarę możliwości otrzymać ostrość obiektu fotografowanego. Czasy te zależą od prędkości poruszania się obiektu, ale z reguły powinny być większe niż 1/30 s i mniejsze niż 1 s. Opisane tu metody wydają się proste. Należy jednak wiedzieć jaki typ migawki posiada nasz aparat. Migawka szczelinowa pozioma nie naświetla nam obrazu w sposób ciągły lecz po "kawałku" i jeśli kierunek ruchu obiektu będzie zgodny z ruchem zasłonek obiekt zostanie wydłużony, jeśli odwrotnie skrócony. Przy przebiegu migawki pionowym obiekt może zostać zwiększony, tj. krawędzie przedmiotu na zdjęciu okazać się mogą ukośne. Natomiast przy prowadzeniu obiektu w celowniku sposób otwarcia migawki może spowodować, bardziej naturalny jego wygląd.
Myślę że wiadomości nabyte po przeczytaniu niniejszego tekstu pozwolą wszystkim na twórcze wykorzystanie zjawiska ruchu w fotografii, poeksperymentować, gdyż na pewno zdjęcia nasze mogą dużo zyskać.
przygotował: Andrzej Biłous
Jak ci się podobał artykuł?
odw.